Praca,
Zdrowie,

Wyczuj swój organizm! – rozmowa z fizjoterapeutami Mateuszem i Jackiem z FizjoGym

4 kwietnia 2017

Mateusz Jurcaba i Jacek Dolny od dwóch lat prowadzą usprawnianie pacjentów pod marką FizjoGym. Mają pacjentów w różnym wieku od nastolatków, aż po osoby w wieku bardzo podeszłym. Fizjo to fizjoterapia, a gym to sala do gimnastyki, ćwiczeń siłowych czy cardio – Mateusz i Jacek łączą te dwa cele w gabinecie i pracy z pacjentami.

Podczas rozmowy opowiadają o tym, jak mocno musi coś boleć, byśmy zdecydowali się pójść do fizjoterapeuty (jak najszybciej). O tym jak dbać o sprawność ruchową i jak mądrze uprawiać sport. Mówią o możliwych kontuzjach na siłowni, podczas biegania, pływania i na fitnessie.

Tomek rozpoczął przygodę z ćwiczeniami dzięki pomocy Mateusza i Jacka, więc w rozmowie dzieli się swoimi doświadczeniami, a chłopaki oceniają jego postępy. Poza kilkoma osobistymi wycieczkami, znajdziecie w bardzo dużo ciekawych informacji o dbaniu o waszą sprawność fizyczną, by uprawiać sport do późnej starości i dobrze się czuć.

Trzeba przyznać, że poza tym, że pomagają skutecznie wielu ludziom, są bardzo sympatyczni serdeczni, o czym pewnie przekonacie się słuchając podcastu.

Strona internetowa firmy Mateusza i Jacka FizjoGym: http://fizjogym.com/

Fanpage FizjoGym na Facebook: https://www.facebook.com/fizjogym/?fref=ts

Więcej o treningu funkcjonalnym oraz tym jak możemy zwiększyć sprawność fizyczną:
http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/zajecia-i-treningi/trening-funkcjonalny-6-cwiczen-ktore-poprawia-twoja-sprawnosc_42372.html
http://www.fabrykasily.pl/porady-trenerow/trening-funkcjonalny-musisz-tego-sprobowac

Jacek i Mateusz zalecają, by uważnie korzystać z samouczków. My znaleźliśmy kilka rad, jak zwiększyć swoją gibkość:
http://www.trener.pl/artykul192_Jak_poprawic_gibkosc.html?offset=0

Mateusz i Jacek mówią o “pracy na powięziach”, która jest rozwijającą się terapią w Polsce. Więcej o tym: https://www.youtube.com/watch?v=IFqMv3SrIww

http://bowenkatowice.pl/technika-bowena-a-powiez-terapia-powieziowa/

]Mateusz i Jacek mówią o dobrych skutkach rolowania mięśni, więcej o tym, co to jest i do czego służy:
http://aerobik.fitness/akcesoria-fitness/czym-sa-rollery-i-do-czego-sluza/
http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/stroj-i-akcesoria/roller-do-masazu-miesni-co-daje-jak-uzywac-walka-do-masazu_42623.html

Kilka myśli o regenarcji mięśni: http://mateuszsowinski.com/blog/8-najlepszych-sposobow-na-regeneracje-po-treningu/

Po angielsku i naukowo: http://dmm.biologists.org/content/9/6/671
http://neurosciencenews.com/stem-cell-muscle-regeneration-4266/

Dobra postawa to podstawa nie tylko w aspekcie narządu ruchu:
http://www.dailymail.co.uk/health/article-4177364/Good-posture-treat-DEPRESSION-study-claims.html

Świetny filmik (ze strony Fizjo Gym) na temat korzyści płynących z pilnowania właściwej postawy ciała: http://ed.ted.com/lessons/the-benefits-of-good-posture-murat-dalkinic

Jak możesz słuchać podcastu?

Możesz słuchać na tym blogu.

Ale możesz też słuchać nas na dowolnym odtwarzaczu mp3. Plik powinieneś pobrać z tego bloga, a następnie wgrać go na swój odtwarzacz.

Z wygody polecamy ostatni sposób, czyli słuchanie podcastów na swoim smartfonie. Robimy podobnie i jesteśmy zadowoleni, ponieważ ulubione podcasty można mieć ze sobą, by słuchać je w każdym miejscu i dowolnym czasie.

Śledź podcast Stacja zmiana na: iTunes | Android | RSS

Prosimy, oceń nasz podcast

Jeżeli zechcesz nam w jakiś sposób podziękować za naszą pracę, najlepszym sposobem, będzie pozostawienie opinii w iTunes.

Dzięki temu, że to zrobisz, podcast Stacja Zmiana będzie widoczny i ułatwi nam docieranie do słuchaczy.

Możesz to zrobić klikając na linka poniżej:

-> Link do podcastu w iTunes

Transkrypcja

Katarzyna Michałowska: Witamy w kolejny odcinku Stacja Zmiana.

Wita was Katarzyna Michałowska…

 

Tomasz Nadolny: I Tomek Nadolny.

 

Katarzyna Michałowska: Dzisiaj chcemy zapowiedzieć rozmowę, która była bardzo ciekawa dla nas. Myślę, że dla każdego będzie ciekawa, bo każdy zastanawia się nad tym, że może go coś boli i właśnie o tym rozmawialiśmy.

 

Tomasz Nadolny: Albo jeśli nie boli to, co zrobić, żeby na przykład być sprawniejszym…

 

Katarzyna Michałowska: I żeby nie bolało.

 

Tomasz Nadolny: … pomimo upływu lat i żeby nie bolało. Tak, to to jest bardzo dobre miejsce.

To miejsce istnieje już na Żabiance w Gdańsku od dwóch lat. Właściwie byliśmy tam dzień po drugich urodzinach i spotkaliśmy dwóch panów: Mateusza i Jacka, którzy wprowadzili nas w tajniki tego, co robią i z czym przychodzą do nich pacjenci, klienci.

Dowiecie się bardzo dużo o biegaczach, sportowcach, ale i o tych, którzy nic nie robili całe życie.

Do takich należę ja na przykład.

To miejsce odwiedziłem z podcastem i zaprosiłem tutaj Kasię, dlatego że ja jestem od wielu miesięcy pacjentem… najpierw chyba pacjentem, teraz może  już bardziej klientem. Myślę, że jestem przykładem takiego “successful story”, bo wydaje mi się, że dużo udało się osiągnąć i udało się to osiągnąć bez wypadków, czy kontuzji, co podobno wcale nie jest takie proste i jednak trzeba przestrzegać paru zasad.

 

Katarzyna Michałowska: Zapraszamy do rozmowy.

 

Tomasz Nadolny: Miłego słuchania.

 

Katarzyna Michałowska: Witamy na Stacji Zmiana.

Wita was Katarzyna Michałowska…

 

Tomasz Nadolny: I Tomek Nadolny.

 

Katarzyna Michałowska: Jesteśmy w bardzo naprawdę ciekawym miejscu, gdzie znajduje się sala gimnastyczna. Zauważyliśmy tam różne sprzęty: piłki, gumy do rozciągania, dlatego że jesteśmy w takim, no, niesamowitym miejscu, ponieważ to jest miejsce, gdzie pracuje Jacek i Mateusz. Zaraz nam powiedzą więcej o sobie, więc bardzo proszę, żebyście się przedstawili.

 

Mateusz Jurcaba: Dzień dobry. Ja nazywam się Mateusz Jurcaba. Jestem fizjoterapeutą, no i działamy sobie pod naszą marką: FizjoGym.

 

Jacek Dolny: Witam, z tej strony Dolny Jacek. Pracujemy razem z Mateuszem już od dwóch lat praktycznie tutaj, w tym miejscu. 

Jeżeli chodzi o początki, to zbieraliśmy doświadczenia w wielu trójmiejskich placówkach rehabilitacyjnych oraz klubach sportowych. No i stąd pomysł na naszą działalność.

 

Mateusz Jurcaba: Zobaczyliśmy braki w rehabilitacji, jeśli chodzi o system. Bardzo często, jak pacjenci przychodzą do gabinetu, nie są kompleksowo leczeni. 

Często mają tą pierwszą stronę fizjoterapii bardzo dobrze zrobioną, czyli tą wstępną: wyjście z bólu do pracy bezbolesnej, do pracy normalnej na co dzień. Ale często później zaczynają się schody: co robić później. Ktoś chce zacząć aktywność sportową, ktoś chce pójść na siłownię, ktoś chce wrócić do swojego sportu macierzystego. Często tego nie ma w rehabilitacji. 

Dlatego postaraliśmy się otworzyć coś, co te dwa poziomy połączy czyli FizjoGym. Fizjo jako rehabilitacja, gym jako stricte siłownia, gdzie możemy przejść na ten poziom wyższy, jeśli chodzi o aktywność fizyczną.

 

Jacek Dolny: Oczywiście uwzględniając wszystkie jednostki chorobowe, z którymi pacjent do nas przyszedł. Czyli na przykład został wyprowadzony z bólów kręgosłupa, bardzo mocno akcentujemy to, uwzględniamy i korygujemy go w tym kierunku, a dodatkowo jeszcze razem z nim tworzymy cele, które chce osiągnąć. I w tym momencie jakby połączenie aktywności fizycznej i tego bezpieczeństwa pod naszym okiem wprowadzamy go w ten wyższy poziom sportowy.

 

Katarzyna Michałowska: Czyli, jak rozumiem, tu, gdzie się znajdujemy, jest też stół do masażu i jest też sala gimnastyczna. I najpierw ktoś przychodzi do was i leży tylko na stole do masażu, a później dopiero ćwiczy.

 

Jacek Dolny: Tak, tak. Ogólnie jest tak, że proceder taki, który każdy pacjent musi przejść przychodząc do nas to jest, po pierwsze, godzinne spotkanie, kiedy patrzymy na wyniki badań, robimy profesjonalną diagnostykę, ale naszą fizjoterapeutyczną, testy czynnościowe przeprowadzamy, żeby mniej więcej zorientować się, w jakim stanie jest narząd ruchu. I to nieważne, czy ktoś przychodzi z bólem, czy ktoś przychodzi po prostu dla celów sportowych, ponieważ doszliśmy po tych dwóch latach działalności do tego, że każdy ma jakieś ograniczenia, każdy ma jakieś problemy stawowe. A co za tym idzie wymaga najpierw tej diagnostyki, żebyśmy wiedzieli mniej więcej, gdzie jest problem i wtedy, czy jesteśmy w stanie pomóc mu indywidualnie, potem na sali, czy od razu możemy przejść na salę z uwzględnieniem tych problemów.

 

Mateusz Jurcaba: Bardzo dobrym przykładem jest siedzący obok Tomek, który najpierw był na diagnostyce. Zbadaliśmy go całego, pod każdym kątem: fizycznym, sprawnościowym. I później zabiegi były praktycznie tylko na stole, gdzie włączaliśmy bardzo ważne mięśnie, staraliśmy się ustawić miednicę, ośmioczyny, pracę z biomechaniką kręgosłupa, a z czasem coraz bardziej przechodziliśmy na salę ćwiczeń, gdzie Tomek został już na maksa i te treningi są na bardzo wysokim poziomie.

 

Tomasz Nadolny: Mogę tylko potwierdzić.

Powiem tylko, że ja tak mając czterdzieści pięć lat niewiele w życiu ćwiczyłem. Miałem w życiu takie wieloletnie epizody, kiedy biegałem, ale też bez żadnych ćwiczeń.

Do tego biegania jeszcze później wrócimy, bo o bieganiu dużo tutaj rozmawiamy.

Rzeczywiście wyglądało to w ten sposób, że najpierw większość tych spotkań spędzałem na tym stole, trochę ćwicząc i powoli coraz więcej ćwiczyłem, coraz mniej byłem na stole. Ale też widziałem, że powoli ramiona, nogi zaczynają mi w końcu wykonywać takie mniej więcej zakresy ruchu, które kiedyś raczej były dla mnie niewyobrażalne.

Ja byłem osobą, która, po pierwsze, spędzała przy komputerze astronomiczną liczbę godzin, po drugie zupełnie nie zwracała uwagi na to, co je i parę jeszcze innych rzeczy, ale jest tutaj ogromny rozstrzał ludzi, których ja mijam w szatni albo wchodząc-wychodząc i widzę  młodszych i starszych. 

Kto właściwie do was najczęściej przychodzi? Kim są wasi klienci? Bo oni są tu bardzo zróżnicowani z tego, co widziałem.

 

Jacek Dolny: Jeżeli chodzi o naszych klientów, to grupa jest, bardzo, bardzo rozległa. Trzeba tutaj uwzględnić jedno, że cel praktycznie mają jeden, tylko jedni dążą do wyższej aktywności fizycznej i zaczynają już z jakiegoś bazowego poziomu aktywności. A drudzy przychodzą, żeby zniwelować ból, dolegliwości, które im aktualnie doskwierają, a następnie zwiększyć swoją aktywność chociażby w życiu codziennym. 

Także te rozstrzał jest naprawdę bardzo duży.

 

Tomasz Nadolny: Czyli przychodzą osoby, które właściwie, które chcą uzyskać sprawność, żeby w ogóle móc się jakoś poruszać, czasami nawet takie osoby w podeszłym wieku, które mają też dolegliwości związane z wiekiem. Ale też widzę, że ludzie, którzy też trochę “przedobrzyli” przy uprawianiu sportu, tak?

 

Jacek Dolny: Bardzo często.

 

Mateusz Jurcaba: Najczęściej. Przyczyną jest ból. To jest słowo klucz dla przychodzących pacjentów. Bardzo często jeszcze jest dyskomfort. “Mogę coś zrobić, boli mnie, ale daję radę” jeszcze nie przychodzą. 

Przychodzą z bólem, gdzie chcą tego bólu się pozbyć. To jest największy procent takich pacjentów.

 

Katarzyna Michałowska: A właśnie tutaj rodzi mi się takie pytanie, bo jak to wszystko poukładać? 

Bo wydaje mi się, że nasi słuchacze chcieliby takiej praktycznej wiedzy. 

Załóżmy ten symptom, który uruchamia ból i załóżmy, że taki pacjent idzie najpierw do swojego lekarza pierwszego kontaktu. Lekarz pierwszego kontaktu mówi: “No dobrze, boli pana, no to rentgen”, czasami, jak jest kasa, to da USG albo powie “Niech pan sobie sam USG zrobi”, wystawi skierowanie do ortopedy. Tam ta osoba pójdzie sobie za trzy miesiące do ortopedy.

Ale gdzie tutaj jest ten fizjoterapeuta? Jak to wszystko połączyć?

 

Tomasz Nadolny: Kasia, jesteś optymistką. Większość ludzi najpierw sprawdza sobie w Google albo idzie do apteki…

 

Katarzyna Michałowska: Być może.

 

Tomasz Nadolny:… i mówi, że chciałoby dostać maść i na tym się kończy.

 

Katarzyna Michałowska: Zapomniałam jeszcze, że te reklamy, że jak sobie posmarujesz to przestanie boleć.

 

Tomasz Nadolny: Albo suplementy diety.

 

Katarzyna Michałowska: Ale założyłam, że nasi słuchacze są bardziej myślący. Wiedzą, że to tylko reklamy i one kłamią i raczej robią coś w tym kierunku.

Chciałam właśnie, żebyście nam wytłumaczyli, jak to jest, jak to połączyć? Ta wiedza ortopedyczna, wiedza farmakologiczna i wiedza fizjoterapeutyczna, jak pogodzić te wszystkie rzeczy?

 

Jacek Dolny: U nas w kraju jest z tym duży problem z połączeniem. Na zachodzie mamy taki model obrazowy, gdzie ludzie najpierw na samym początku nie idą do lekarza, tylko trafiają do fizjoterapeuty i on orzeka, czy jest potrzebna dalsza konsultacja ortopedyczna i to odbywa się na zasadzie współpracy.

Natomiast w tej chwili, no w Polsce z tym jest bardzo ciężko, mówię o współpracy między lekarzami a fizjoterapeutami. Może to wynikać też z tego, że lekarze mogą nie mieć zbyt dużej wiedzy a propos tego, czym my się tak naprawdę zajmujemy i co robimy. Dla nich po prostu jesteśmy ludźmi, którzy robią masaż, podłączają fizjoterapię czyli zabiegi prądowe, jakieś pola magnetyczne. 

Natomiast bardzo często zdarza się tak, że mamy lekarza na stole i nagle on w ogóle otwiera oczy, że czym się zajmujemy, jaką mamy wiedzę. Bardzo często jest tak, że ci ludzie podejmują potem z nami dialog, a co za tym idzie przysyłają nam pacjentów i razem z nimi konsultujemy ich, co my możemy zrobić z naszej strony, co on może zrobić jako wspomaganie. 

I wtedy ten proces naprawdę idealnie się sprawdza.

 

Katarzyna Michałowska: Właśnie i chcę was zapytać: jaka to jest baza wiedzy? Czy to jest układ kostny, układ mięśniowy? Co tam jest? Układ nerwowy? Bo rozumiem, że jeszcze nerwy w człowieku. Jak wygląda wasza wiedza?

 

Mateusz Jurcaba: Każda struktura może mieć wpływ na stan pacjenta. Czasami jest to problem tkankowy tkanek miękkich. Czasami jest to problem tak zwanych twardych. Musimy sobie czasem zrobić diagnostykę, która nam nie pozwala… czasami musimy popracować z doktorem, popracować z jakimś lekarzem, który też zbada pacjenta z drugiej strony, z której my tej wiedzy nie mamy. Dlatego słowem klucz jest ta współpraca. To jest najważniejsze.

 

Jacek Dolny: Dodatkowo też, jeśli chodzi o pracę z układami to jest tak, że przychodzi do nas pacjent. Nie przychodzi do nas sam układ nerwowy, sam układ kostny, sam układ mięśniowy. Tylko przychodzi do nas pacjent, który jest zlepkiem wszystkich, dobrze skoordynowanych układów. I dopiero ta równowaga w pracy tych wszystkich układów zapewnia nam tak zwany “wellness” czyli ten najwyższy poziom sprawności.

I dlatego też nie możemy działać w naszych metodach, czy to terapią manualną, czy ćwiczeniami tylko na jeden układ. To problem biomechaniczny, więc jedziemy sobie tylko z stawem. Nie. Bo mamy też taki układ nerwowy, który chociażby poprzez mechanoreceptory informuje nas o tym, że nie idź dalej, bo w tym momencie może już dojść do uszkodzenia.

Są oczywiście niektórzy ludzie, którzy to pomijają, po czym dostajemy takich straumatyzowanych pacjentów, którzy boją się pracy z fizjoterapeutami, no bo uważają, że ona powinna boleć.

 

Mateusz Jurcaba: No pain, no gain. 

 

Jacek Dolny: Dokładnie, popularny slogan.

 

Katarzyna Michałowska: Rozumiem, że to nieprawda.

 

Jacek Dolny: Nie, nie. Są oczywiście metody, które polegają na tym, że troszeczkę tego bólu musimy sprawić pacjentowi. Natomiast trzeba sobie uzmysłowić, że tak naprawdę pracując z pacjentem nie powinniśmy go dodatkowo traumatyzować.

 

Mateusz Jurcaba: Ten ból ma być kontrolowany. Ma być wtedy, kiedy my tego chcemy.

 

Katarzyna Michałowska: Niby są też takie dwa podejścia właśnie. Tak się mówi, nie wiem, wiadomo, że tylko powtarzam jakieś plotki, że są dwa podejścia: że jak boli, trzeba jeszcze bardziej, żeby bolało, albo że jak boli, trzeba unieruchomić.

 

Jacek Dolny: To właśnie zależy od tego, jakimi metodami pracujemy. Jeżeli są to metody na przykład pracy na tkankach, bardzo popularne w tej chwili na powięzi, słowo klucz w tej chwili, które bardzo się rozwinęło na przestrzeni ostatnich pięciu lat…

 

Katarzyna Michałowska: Tak dużo słyszę…

 

Jacek Dolny: Dokładnie. No to tutaj tak naprawdę trochę więcej tego bólu jest dozwolone. Tam czasem są takie teorie, że musimy po prostu zniszczyć tkankę i potem kontrolowanie odpowiednio poprzez ukierunkowany stan zapalny ją zregenerować w sposób, który nam odpowiada. Oczywiście tutaj też w kontrze możemy powiedzieć “No dobrze, ale co z receptorami właśnie”, co z receptorami bólu, które hamują pewne reakcje?

Tu jest właśnie problem z tym, że niektóre metody tego nie uwzględniają i tutaj dochodzi w kontrze terapia manualna, która polega na tym, że my uwzględniamy cały układ człowieka: układ nerwowy, układ mięśniowy, kostno-szkieletowy. No i w tym momencie już tam bierzemy to pod uwagę. Także to w zależności od tego, jaki pacjent. Stąd ta godzinna diagnostyka. Musimy się zorientować, z czym będziemy pracować, żeby wiedzieć, jakie metody dobrać, tak żeby ten pacjent jak najszybciej wrócił do zdrowia.

 

Tomasz Nadolny: Tak było. Jak byłem, powiedzieli, żebym przyszedł z wszystkim, co mam. Niewiele miałem z dokumentacji medycznej…

 

Jacek Dolny: To akurat dobrze.

 

Tomasz Nadolny: Ale… ale tak było.

Jacek, Mateusz to tak jakbyście powiedzieli do słuchaczy, kiedy się do was idzie? Jakie objawy czuje człowiek w ciele, na duchu, w układzie kostnym, nerwowym…

 

Jacek Dolny: Jedna, dobra odpowiedź: byle nie za późno.

 

Tomasz Nadolny: No właśnie, bo wy sami podkreślaliście mi wielokrotnie, jak rozmawialiśmy tutaj w czasie treningów, jeszcze kiedy miałem oddech, bo w drugiej części zwykle nawet nie mam oddechu na rozmowy, to mówiliście o tym, że z reguły ludzie przychodzą dużo za późno.

 

Mateusz Jurcaba: Tak. Generalnie powinni przychodzić do nas ludzie, którzy czują już jakiś dyskomfort, mają problem z wykonaniem którejś czynności. Nie jest leczeniem nie robienie tej czynności. “Jak nie robię, to nie boli”. Ok, ale to powoduje potem taki efekt, powiedzmy, kuli śnieżnej. Boli jedna struktura, nie używamy jej, drugie słowo klucz: kompensacja…

 

Katarzyna Michałowska: Czyli pomagamy sobie inną częścią ciała?

 

Jacek Dolny: Dokładnie.

 

Katarzyna Michałowska: Aha, rozumiem.

 

Mateusz Jurcaba: Na przykład w przypadku bólu biodra mamy kręgosłup i potem nie leczymy jednej struktury, że boli mnie biodro. Czasami powodem bólu biodra jest kręgosłup albo odwrotnie. Dlatego potem musimy to wszystko zbadać, a im dłużej trwa problem, tym dłużej trwa leczenie, bo mamy więcej tych struktur do naprawienia. Jak Jacek powiedział więcej tkanek jest nadmiernie aktywnych, nadmiernie napiętych, więc musimy je rozpracować, rozluźnić i potem aktywować inne mięśnie, które przez kompensację się dezaktywują.

 

Tomasz Nadolny: Czyli mówiąc krótko, jeśli ktoś przyjdzie w miarę wcześniej, nauczycie go paru, – powiem w cudzysłowiu – trików czyli ćwiczeń, jak po prostu tą konkretnie funkcjonalność uzyskać i prawdopodobnie ktoś szybko może przestać chodzić do was i sobie w domu poćwiczyć. Sam jakby działa na własną niekorzyść, jeśli dłużej będzie zwlekał z tą pierwszą wizytą, tak?

 

Jacek Dolny: Tutaj nie oszukujmy się, jak dobrze powiedziałeś, są to można powiedzieć triki, natomiast nie jest to wiedza tajemna. To nie jest żadne czary-mary. Uczymy pacjenta pracować ergonomicznie, a co za tym idzie też fizjologicznie. I to jest bardzo ważne słowo, bo my tą fizjologię gdzieś tam gubimy. Jak Mateusz powiedział, w pewnym momencie odczuwamy dyskomfort, ale na przykład, jeśli chodzi o kobiety, nie mogę zapiąć stanika z tyłu, to przesuwam zapięcie z przodu, ale jest ok. I dopiero potem, kiedy jest już bardziej konkretnych czynności nie mogę wykonać, wtedy dopiero udaję się po pomoc.

Także tutaj bardzo ważny jest ten tajnik. Tajnik jest najważniejszy, bo w tym momencie pacjenci też sami widzą. Terapia postępuje bardzo szybko w momencie, kiedy odpowiedni czas reakcji jest. Natomiast w momencie, kiedy tego czasu reakcji nie ma, kiedy pacjenci przychodzą z zestarzałą jednostką chorobową, ten czas bardzo mocno się rozrasta.

Tutaj bardzo dobrym przykładem w piłce nożnej jest Milik, który zerwał sobie więzadło krzyżowe i tam jest tak, że bardzo, bardzo ważne jest to, jak szybko zostanie zoperowany. On został kilka godzin po zerwaniu zoperowany i praktycznie na drugi, trzeci dzień już stawał, obciążał tę kończynę. Także to jest bardzo dobry przykład.

 

Tomasz Nadolny: Czy można powiedzieć, że jest już za późno na to, żeby zacząć jakąkolwiek… nie wiem… przygodę?

 

Jacek Dolny: Każdy z nas ma swoje możliwości takie buforowe organizmu. Każdy z nas ma możliwości, że tak powiem, wygenerowania takich rezerw. No i my na tym bazujemy. Bardzo często jest tak, że lekarze mówią, że z tym już się nic nie da zrobić. Pacjent przychodzi na przykład proste popracowanie nad torebką stawową pomaga w tym, że eliminujemy chociażby ból. A to już jest bardzo ważne i bardzo dużo dla pacjenta.

Także tutaj myślę, że za późno chyba nigdy nie jest.

 

Tomasz Nadolny: Zawsze coś można zrobić.

 

Jacek Dolny: Może nie tak jak sobie pacjent wymarzył. Bo to trzeba mieć świadomość, że, jak długo na to pracował, był problem i problem narastał. Natomiast rzeczywiście jakiś tam efekt można osiągnąć. Tylko wtedy oczywiście trzeba postawić sprawę jasno, rzetelnie przedstawić nasze możliwości w stosunku do pacjenta, co my możemy zrobić, żeby też nie było czegoś takiego, że pacjent się spodziewał, że będzie w pełni sprawny, fikał koziołki, a tu się okazuje, że no nie ma bólu, ale powięzie na przykład dalej jest.

 

Mateusz Jurcaba: Często przychodzą do nas pacjenci i mówią, ile mi to zajmie. My tego nie wiemy. Ja tego nie wiem. Pacjent tego nie wie. Nikt tego nie wie. Czekamy na reakcję tkanek, na reakcję organizmu, na pracę biomechaniczną, strukturalną. Czekamy i potem stopniowo idziemy z efektem. 

Nawet jak pracujemy z pięcioma pacjentami z barkiem na przykład, to nie ma tak, że dwóch pacjentów idzie tak samo. Każdy idzie swoim tokiem. Jak tkanki pozwalają, jak torebka skokowa pozwala pracować. Jak idzie biomechanika, jak się włączają mięśnie. Wszystko jest…

 

Jacek Dolny: Jest też taka obiegowa opinia, że pacjent przychodzi, pyta się właśnie, ile nam to zajmie, no i my w tym momencie analitycznie rzucamy, że tyle, ile pan na to pracował dzieląc to na pół. Pacjent trzy lata miał problem z barkiem, no to wiadomo, że półtora roku zajmie wyprowadzenie go.

Powiedzmy, że tak powiem, że jak efekt uzyskamy wcześniej, a wszyscy będziemy do tego dążyć, pacjent jest bardzo zadowolony.

 

Katarzyna Michałowska: A jeszcze chciałam zapytać, bo na pewno nas słuchacze też są młodszymi osobami. Ty powiedziałeś, Jacek, takie słowo: fizjologia i zaraz sobie myślę: “No właśnie, to jak to zrobić, żeby utrzymać swoje życie w dobrym zdrowiu, żeby spotykać się z wami sporadycznie”, no bo jesteście bardzo w porządku i sympatycznie się z wami rozmawia i na pewno potraficie pomóc, ale na pewno chcielibyście widzieć na ulicach ludzi, którzy są zdrowi, którzy śmiało idą przez życie?

 

Tomasz Nadolny: Tym bardziej, że grafik chyba macie zajęty.

 

Jacek Dolny: Tak, tak. Sezon po narciarstwie.

Natomiast tak, założeniem fizjoterapii jest to, że my nie możemy sobie uzależniać pacjentów od nas. To nie może być tak, że pacjent przychodzi do nas i tak jak wielu mówi: “O pan ma problemy z kręgosłupem, to do końca życia musi pan ćwiczyć”. Nie. Ponieważ fizjologia raz przywrócona powinna na jakiś czas zostać utrzymana. A może tylko i wyłącznie zostać utrzymana przez pewne nawyki, pewne rzeczy, które my musimy powielać i pacjent musi o pewnych rzeczach pamiętać. Ale, broń Boże, nie jest to uzależnienie od pewnego zestawu ćwiczeń: jak ja go będę robić, to mnie nie będzie boleć. To są pewne nawyki, które musimy kształtować, które musimy pacjentowi pokazać i wtedy on… oczywiście wiadomo, jak będzie robić, to będzie utrzymywać tę fizjologię. Tu na przykład jeśli chodzi o kręgosłup, bardzo często się to sprawdza. Mamy na przykład zaburzenia ruchu w kręgosłupie. U młodych ludzi to się zaczyna od tego, a potem już są poważne problemy z kręgosłupem. Dlatego w momencie, kiedy my przywrócimy tę fizjologię ruchów w kręgosłupie, no to warto byłoby to zachować.

To jest kwestia po prostu pracy nad sobą, nad swoimi nawykami, nie unikaniem pewnych ruchów. Także my tutaj tak samo też dbamy o to i oczywiście też nie chcemy tego, żeby pacjenci się od nas uzależniali. Bo to nie o to chodzi.

Dla nas taki pacjent, który musi do nas często i długo przychodzić, tak naprawdę nie jest dobrą wizytówką.

 

Katarzyna Michałowska: Jak mówisz o tych dobrych nawykach, to co, to znaczy, że w odpowiedni sposób odkurzam mieszkanie, w odpowiedni sposób siedzę na krześle…?

 

Jacek Dolny: Tak, tak.

 

Katarzyna Michałowska: Nie podniosę czegoś, żeby mi się…

 

Jacek Dolny: To właśnie niepodnoszenie czegoś, żeby mi się coś stało, nie. Musimy po prostu wiedzieć…

 

Katarzyna Michałowska: Jak to zrobić.

 

Jacek Dolny: Tak. Dla wielu ludzi jest to nienaturalne, ponieważ pierwszy odruch mamy, że się szybko schylamy normalnie nie patrząc na to, jak to wygląda. Natomiast musimy sobie też zdawać sprawę, że nasz organizm działa na zasadzie dźwigni. W momencie, kiedy schylamy się w nieodpowiedni sposób, ta dźwignia na kręgosłup może być dwadzieścia, trzydzieści razy większa. Co za tym idzie w momencie, kiedy podnosimy nawet błahą rzecz, która ważny dwa kilo, pomóżmy sobie to razy dwadzieścia, no to już czterdzieści kilo na kręgosłup, na załóżmy jedną strukturę, czyli ona nie jest przyzwyczajona do tego.

 

Tomasz Nadolny: Czyli bądź mądry i działaj jak dziadek do orzechów.

 

Mateusz Jurcaba: Kontrola jest bardzo ważna. Kontrola, która potem… to jest jedna rzecz, ale druga bardzo ważna rzecz, to są nawyki ruchowe.

Dzieci w przedszkolu, w podstawówce już są uczone na przykład złego trzymania łopatek i potem powiedzmy przykładowy pan Jan w wieku trzydziestu lat przy komputerze dalej je źle ściąga. Potem mięśnie się napinają, jest ból.

Trzeba te nawyki zmienić, żeby kontrolował dobre nawyki, a nie złe. To jest czasami najcięższe.

 

Jacek Dolny: No, praca z nawykami.

 

Tomasz Nadolny: Jeden z was wspominał mi, że można, jak się w przedszkolu dzieci nauczy prawidłowych pewnych postaw przy siadaniu, przy siadach, że to jednak zostaje na całe życie. 

Prawda jest taka, że ja w wieku czterdziestu czterech lat tutaj u nich się nauczyłem robić przysiady porządnie. Nikt mi wcześniej na wszystkich etapach edukacji nie powiedział, że robię to źle.

 

Katarzyna Michałowska: No widzisz…

 

Tomasz Nadolny: Ale pamiętam, że tak chyba…?

 

Mateusz Jurcaba: Tak.

 

Tomasz Nadolny: Ktoś z was mi mówił, że… bo wy też w przedszkolu czasami miewacie epizody takie edukacyjne.

 

Mateusz Jurcaba: Tak, działamy, działaliśmy i jak się za młodu nauczy fajnej pracy dzieci, potem to zostaje w głowie, w mechnice. One już o tym nie myślą. Ten ruch jest już wykonywany automatycznie. To są te dobre automatyzmy, które wykształcamy w mózgu i potem one są przekazywane dalej.

 

Jacek Dolny: Tutaj też w pewnym sensie, Tomek, jesteś bardzo dobrym przykładem, no bo pomimo tego, że miałeś bardzo niewielką aktywność fizyczną, kiedy do nas przyszedłeś, to o tyle to było fajne, że nie miałeś złych nawyków, a co za tym idzie łatwiej cię było nauczyć

 

Tomasz Nadolny: Nie miałem żadnych.

 

Jacek Dolny: Dokładnie.

To jest tak samo jak z prawem jazdy. Jak instruktor przychodzi i kursant na pytanie: czy jeździł pan kiedykolwiek?, jeżeli odpowie tak, wiadomo, że instruktor musi pewne nawyki u nas wyplenić. Tak samo tutaj to wygląda.

Także tutaj jesteś świetnym przykładem tego. Nie mieliśmy problemów chociażby z nadmierną pracą mięśni brzuchem mięśnia prostego, co niestety u ludzi aktywnych fizycznie bardzo często się zdarza.

 

Tomasz Nadolny: To jak mówimy o ludziach aktywnych fizycznie, to wielokrotnie tutaj poruszaliśmy tak po minucie, dwie temat kontuzyjnych sportów, czyli uprawiania takiego profesjonalnego, bądź nieprofesjonalnego sportu. Wyście wspominali przed chwilą o narciarzach, którzy wrócili z ferii. Ja o biegaczach.

Które sporty są według was takie, że no często przysparzają wam pacjentów, które są kontuzyjne, przy których ludzie popełniają dużo błędów i właściwie… albo jakie macie takie ogólne spostrzeżenia, co do tego…

 

Katarzyna Michałowska: Albo jakie macie ulubione sporty?

 

Tomasz Nadolny: W Polsce jest podobno tak, że tylko 6% ludzi dorosłych uprawia jakąkolwiek aktywność sportową. Przypuszczam, że będzie ich więcej, ale zdaje się, z tego, co opowiadacie, wiele osób zabiera się do tego od bardzo złej strony.

 

Jacek Dolny: Dokładnie, dokładnie. No tutaj bardzo ważny jest ten początek. Do każdego sportu… są sporty bardziej, mniej kontuzyjne. Statystyki mówią same za siebie. Natomiast najważniejsze jest to, żeby się odpowiednio do każdego sportu przygotować.

Tutaj poruszyłeś temat chociażby biegania. Nam się wydaje, że bieganie jest takie naturalne, że to wszystko jest takie proste. Co to jest za problem, przecież codziennie podbiegam do autobusu, do pracy, jak jestem spóźniony. I tutaj nie ma z tym żadnego problemu.

Jest i to bardzo duży. Bardzo duży problem, ponieważ ludzie zabierają się za to w niewłaściwy sposób, nie przygotowując chociażby stawów do tego. Teraz w tej chwili tak naprawdę mamy ludzi siedzących, siedzących przed komputerem, czyli co robimy? Wykorzystujemy praktycznie jeden z największych mięśni w ciele w niewłaściwy sposób, czyli do siedzenia na nim. Mówię tutaj o mięśniach pośladkowych, które służą do ruchu.

Bieganie jak najbardziej było dla nas naturalne, ale w momencie, kiedy my jeszcze biegaliśmy, za przeproszeniem, z dzidą, za zwierzyną. Wtedy to było naturalne i wtedy to by się nikomu nic nie stało.

Natomiast w momencie, kiedy taki człowiek, który pracuje w biurze osiem godzin, on wyjdzie i mówi sobie “Pójdę pobiegać”, no to bardzo często niestety to może się skończyć kontuzją.

 

Tomasz Nadolny: No dobra, a co złego robią narciarze?

 

Mateusz Jurcaba: Wstają od biurka i idą na narty.

 

Jacek Dolny: Tak, dokładnie. Narciarze bardzo często… dużo ludzi nie widzi problemów w tym, że oni jadą na narty nieprzygotowani. Jest coraz większa świadomość. Ta tendencja jest coraz lepsza i to jest bardzo fajne, bo dużo ludzi przychodzi świadomych. Troszeczkę na późno, ale już świadomych, także to już jest bardzo dobrze. To jest podstawa.

Zaczyna się praktycznie od wiedzy. Jeżeli pacjent nie ma wiedzy, to w tym momencie on nie wie, że musi coś zrobić.

To jest to samo co z biegaczami. Tutaj jest tak, że my pół roku siedzimy w pracy za biurkiem, nagle “A, dobra. Jedziemy na narty”, siadamy, pakujemy się i jesteśmy na tym stoku…

 

Mateusz Jurcaba: I na czarno.

 

Tomasz Nadolny: I wracamy z kostką skręconą.

 

Jacek Dolny: Dokładnie. Najmniejszy wymiar kary to może być jakieś naderwanie, jakieś przeciążenie. Ale bardzo często wracają pacjenci z takimi już dość poważnymi rzeczami.

Także tutaj też wymaga to przygotowania. Przygotowanie do sezony narciarskiego jest też takim fajnym aspektem, bo potem te rzeczy, które my pokazujemy podczas tego przygotowania, można wykorzystać w życiu codziennym też jako takim, jako podstawę aktywności.

 

Mateusz Jurcaba: To nie jest nic trudnego, a te nawyki, które my pokażemy ewentualnie przed pierwszym wyjazdem na narty, ewentualnie ludzie się budzą dwa tygodnie przed nartami: “A coś zrobię”. Te dwa tygodnie to jest za krótko, ale, jak wróci z tych nart, będzie miał już w głowie: “Mogę robić to, to i to” i przez rok, jak będzie o tym myślał, kultywował, pielęgnował tę pracę z tymi kilkoma ćwiczeniami albo z jakąkolwiek pracą, to rok później już mu będzie znacznie łatwiej pracować na nartach.

 

Tomasz Nadolny: Ja muszę coś powiedzieć. Mnie uprzedzali, że bieganie jest bardzo kontuzyjne, ale ponieważ ja już kilka razy w życiu biegałem po kilka lat, oczywiście olałem to. No i kilka tygodni miałem takie dość duże bóle mięśni naderwania piszczelowych, ale też i trochę kręgosłup mi dostawał. Dopiero po treningu tutaj, takim wzmacniającym mięśnie wokół kręgosłupa, biega mi się bardzo dobrze i praktycznie bez większych kontuzji. Czasami po prostu mam zakwasy, ale to jak ktoś naście kilometrów przebiegnie w jeden dzień, no to zakwasy są logicznym tego następstwem. Więc, no, mieli rację. Aczkolwiek i tak zrobiłem po swojemu i pewnie tak dużo ludzi robi, że dopiero “gdyby kózka nie skakała”.

 

Katarzyna Michałowska: Tak, ale jak mówisz o tym, że robisz po swojemu, to pewnie zakładam, że dużo ludzi tak robi. Czy możecie może coś podpowiedzieć osobom, które biegają? Jest to kontuzyjne, mówimy to wprost. Ale może mogą wprowadzić coś do swojego codziennego rytuału, pobudki czy cokolwiek?

 

Mateusz Jurcaba: Na pewno zejść z betonu.

 

Katarzyna Michałowska: O proszę.

 

Mateusz Jurcaba: Z rogi pójść do lasu. Pójść na plażę, piasek.

 

Katarzyna Michałowska: Czyli to twarde podłoże to nic dobrego.

 

Mateusz Jurcaba: Przede wszystkim, to jest taka pierwsza rzecz.

 

Jacek Dolny: Osobę bardziej doświadczoną znaleźć, która potrafi odpowiednio biegać i nauczyć cię odpowiedniej techniki, ponieważ nawet najlepsze buty na świecie nie zabezpieczą nam braków w technice i to jest bardzo ważne.

Bardzo dużo ludzi biega z pięty. To jest kontrowersyjny sposób biegania, ponieważ w momencie, kiedy my w pełnym wyproście zaatakujemy podłoże piętą i w dodatku jeszcze twarde podłoże, no to w tym momencie to uderzenie bezpośrednio idzie w staw biodrowy. No staw biodrowy ma swoją odpowiednią wytrzymałość. Dodatkowo też, no załóżmy, że kilka tysięcy tych kroków zrobimy, to jest kilka tysięcy tych uderzeń w ten staw biodrowy, co oczywiście też on niezbyt dobrze znosi.

Także jeśli chodzi o takie rady dla ludzi, którzy, nie wiem, zaczynają, czy biegają i mają jakieś problemy, no to tak najważniejsze jest, żeby wypracowali pełną ruchomość w stawach kończyn dolnych: staw skokowy, staw kolanowy, staw biodrowy.

Dodatkowo co mogą zrobić? Bardzo fajnym sposobem takim na przygotowanie mięśni do wysiłku jest chociażby podczas rozgrzewki… oczywiście przy założeniu, że robi tą rozgrzewkę, no to jest dynamiczne rozciąganie, bo to przygotowuje nasze mięśnie do wysiłku. Dodatkowo takim sposobem… my się zawsze śmiejemy, że jak człowiek chce, to może sobie zakupić roller. To jest bardzo popularny sprzęt teraz i on jest takim prywatnym masażystą tego człowieka. Bo my poprzez przerolowanie odpowiednich partii mięśni zapewniamy im odpowiednie dotlenienie, elastyczność, a co za tym idzie też przygotowanie do wysiłku.

Dodatkowo, jeżeli wykorzystamy roller po treningu, to w tym momencie… akurat ja jestem tego dobrym przykładem. Wczoraj zrobiłem masywny trening nóg, przerolowałem się i praktycznie dziś żadnych zakwasów nie mam. A dwa dni temu tego nie zrobiłem i były bardzo duże zakwasy, ledwo chodziłem. 

Także w tym momencie roller tak naprawdę jest takim fajnym narzędziem, które możemy wykorzystać.

 

Mateusz Jurcaba: Miało być krótko, ale krótko się nie da. Dużo jest elementów niby błahych, ale one się składają na jedną całość. Jak pominiemy jeden element, to już ta harmonijka nam nie gra. Wszystko zaburza się, więc nie ma drogi na skróty. Trzeba pracować z wszystkim po kolei, żeby efekt końcowy był dobry i bezbolesny.

 

Tomasz Nadolny: Za nami są dwa pierwsze miesiące roku. Początek roku to zaludniły się wszystkie okoliczne siłownie. Ta, na którą ja chodzę, zaludniła się tak, że nie ma nawet metra kwadratowego, żeby poćwiczyć. Ale też wiele razy sami mówiliście, że aż nie możecie czasem patrzeć na to, co robią ludzie, którzy tam są.

Możecie powiedzieć do tych, którzy chodzą na siłownię i jeszcze dla nich na szczęście nigdy nie trafili do fizjoterapeuty albo na nieszczęście, ale co najczęściej robią tam źle? Rzeczywiście tam, jak ja pamiętam to, co wy mi każecie robić, jak pracować mięśniami, w jaki sposób podnosić ciężar, jak schylać się, jak widzę tam, to aż mi się zimno robi, jak niektórzy potrafią zrobić.

Jakbyście powiedzieli do tych wszystkich dwudziesto- trzydziesto – pięćdziesięciolatków, którzy są na siłowniach, co tam najczęściej robią źle?

 

Jacek Dolny: Najczęściej zdarza się tak, że wykonują jakieś ćwiczenia, które tak naprawdę nie wiedzą, co powinny aktywować, jakimi mięśniami powinni pracować. Takim kontrowersyjnym ćwiczeniem – tutaj cały kulturystyczny świat może się wzburzyć –  jest martwy ciąg. To jest taki koronny przykład tego, że tutaj bardzo często dużo ludzi nie wie, na co to jest. Włącza to do treningu grzbietu, natomiast dobrze wykonany martwy ciąg jest na mięśnie tyłu ud…

 

Mateusz Jurcaba: Na rozwinięcie kończyn dolnych.

 

Jacek Dolny: Dokładnie.

 

Mateusz Jurcaba: Tak naprawdę jak martwy ciąg jest na plecy, tak samo jest na ręce, bo się sztangę trzyma. Mięśnie pleców mają być stabilne w tym ćwiczeniu, mają kontrolować kręgosłup, a nie pracować.

 

Tomasz Nadolny: Krótko mówiąc, jak czujemy, że okolice kręgosłupa w trakcie martwego ciągu, to prawdopodobnie robimy sobie krzywdę, a nie plus.

 

Jacek Dolny: Jakiś błąd techniczny robimy. Dlatego tutaj też bardzo ważne jest, żeby świadomość była.

Tak samo jest wiele badań na temat tego, że bardziej efektywny jest trening, w którym my wiemy, co chcemy zrobić i dodatkowo myślimy o tym. Czyli takie zwykłe wykonywanie ćwiczenia na biceps z hantelkami jest mniej efektywne o 20-30% niż w momencie, kiedy my się skupimy na tym.

Dlatego też tutaj pełne skupienie podczas treningu jest bardzo ważne.

No i wystrzeganie się odpowiednich, podstawowych błędów, czyli odpowiednio ustawione stopy, cała sylwetka, neutralny kręgosłup.

Ale to też tak naprawdę powinni pilnować trenerzy. Tutaj też jest taki bardzo duży problem z tym. Na siłowniach, na które chodzimy, często wygląda to tak, że w momencie, kiedy trener nie ma dyżuru swojego z treningami personalnymi, no to on ma tak zwane godziny, w których odkłada obciążenie i hantle. I chodzi i naprawdę nie zwraca uwagi na kardynalne błędy u ludzi. Niektórzy podchodzą do maszyny i nie wiedzą, jak jej użyć. I to jest też duży problem. Także tutaj też musimy na to zwrócić uwagę, że przed pójściem dobrze byłoby albo znaleźć dobrego trenera, ewentualnie nauczyć się odpowiednich nawyków, które zapewnią nam odpowiednią pracę narządów ruchu podczas ćwiczeń.

 

Tomasz Nadolny: Czyli podsumowując warto pomyśleć nad tym, jeśli kogoś stać na to, żeby skorzystał z profesjonalnej pomocy. Przynajmniej kogoś, kto go nauczy i wprowadzi. No może też spróbować jakieś książki…

 

Jacek Dolny: Jak najbardziej.

 

Tomasz Nadolny:… w których są ilustracje, jakieś filmy na YouTubie. Chociaż one są bardzo różnej jakości…

 

Jacek Dolny: Tak, tu trzeba… Raz, że jakości, dwa, że tam te filmy są, my widzimy pewne wykonanie ćwiczeń, nam się wydaje to proste. Natomiast tak czasem też ludzie do nas przychodzą i “O jej, ja nie wiedziałem, że na tyle elementów trzeba zwrócić uwagę”. I to jest podstawowy problem, że tam nie mówią, co trzeba… Chociaż w tej chwili filmiki na YouTubie są naprawdę coraz to lepszej jakości. Szkolenia trenerów – oczywiście nie demonizując ich – są teraz naprawdę coraz lepszą jakością się charakteryzują, a co za tym idzie wiedza tych ludzi jest coraz lepsza.

Natomiast to jeszcze jest dodatkowo cały czas bardzo duża przepaść między tym, co jest, a tym co powinno być.

 

Katarzyna Michałowska: Mówiliśmy o sportach, które może nie są takie fajne, ale może macie jakieś ulubione sporty, które lubicie, że wasz pacjent te sporty uprawia, że chodzi na tego rodzaju ćwiczenia? Jakie to są ćwiczenia.

 

Jacek Dolny: Jeśli chodzi nawet tutaj o taki sport, który praktycznie wszyscy ludzie polecają, jest też dość kontrowersyjny, ponieważ to zależy, jaka technika jest i wtedy jest dobry albo zły: chociażby pływanie.

Jeżeli ktoś pływa na basenie i pływa stylami tak zwanymi turystycznymi, czyli jest to chociażby żabka z głową wiecznie wystawioną do góry, to mamy duży problem z odcinkiem lędźwiowym, potem z odcinkiem szyjnym…

 

Mateusz Jurcaba: Barki.

 

Jacek Dolny:… barki. Tak naprawdę, jeżeli chodzi o pływanie to jedynym stylem, który ludzie nie lubią za bardzo, bo boją się efektów podtopienia i nie widzą, gdzie płyną, to jest grzbiet. On jest taki najbardziej neutralny.

Także tutaj nawet takie sporty, które wydają nam się “A, ja chodzę na basen, to z kręgosłupem nie powinienem mieć problemów”, no to tutaj niestety przy niewłaściwym wykonaniu też może się pojawić problem.

 

Katarzyna Michałowska: Czyli fajnie jest się zapytać kogoś mądrego, tak jak was, jak pływać.

 

Mateusz Jurcaba: Dokładnie. Bardzo popularną rzeczą jest też pilates, ponieważ to jest dziedzina fitnessu, która się wywodzi z rehabilitacji…

 

Jacek Dolny: Dobrze poprowadzony.

 

Mateusz Jurcaba: Dobrze poprowadzona przez odpowiednią osobę w niedużej grupie – to jest bardzo ważne, bo jak mamy dwadzieścia kobiet na sali, a jest jedna instruktorka, to nie ma szans, nie ma szans. Nawet najlepszy instruktor nie poprowadzi dobrze zajęć – to to jest fajna rzecz na co dzień dla kobiety, że ona nie chodzą już na rehabilitację, tylko chodzi na pilates. Ona się wtedy fajnie wzmacnia przy odpowiednich wzorcach i to jest polepszenie tego standardu życia, że tak powiem.

 

Tomasz Nadolny: Dobra, mówiliśmy teraz o tej fizycznej aktywności, a żeby tak człowiek był holistycznie zdrowy, dobrze się czuł, to co jest jeszcze ważne? Bo ja to zacząłem do was przychodząc powoli odkrywać różne rzeczy, typu dieta, typu spanie na przykład. Gdzieś tam zacząłem to doczytywać. O czym trzeba pamiętać, o czym widzicie, że wasi pacjenci czasami na przykład zapominają?

 

Jacek Dolny: Musimy pamiętać, że po wysiłku fizycznym bardzo ważna jest regeneracja. Tutaj musi odpowiednio zajść i też efektywność snu jest bardzo ważna. Jeśli chodzi o sen, dużo ludzi… mamy takie przypadki, że przychodzą i mówią, że śpią po te sześć- siedem godzin, ale wstają zmęczeni. To bardzo często dzieje się z powodu tego, że chociażby żyjemy w erze telefonów komórkowych, komputerów i my przed położeniem się spać, ładujemy się. Sprawdzamy Facebooka, bądź działamy jeszcze chwilę na komputerze i to troszeczkę programuje nasz mózg, układ nerwowy do aktywności.

Także tutaj bardzo ważne jest, żeby efektywnie wypoczywać, regenerować się.

 

Katarzyna Michałowska: Czyli ile przed snem nie używać? Jak byście zalecali?

 

Jacek Dolny: Ogólnie dobrze jest tak półtorej – dwie godziny przed snem nie używać. Dobrze jest trochę się porozciągać, oczywiście jeśli mamy czas, wyciszyć się. Na przykład relaksacyjną muzykę, która nas odpręża. Niekoniecznie jakiś chillout, bo to popularne, tylko coś, co nasz umysł, czy nas wycisza trochę.

Tutaj też dodatkowo, jeśli chodzi o żywienie, my tutaj, jeżeli chodzi o żywienie, też nie jesteśmy dietetykami, a co za tym idzie nie chcemy wchodzić w kompetencje innych ludzi. Mamy rzeszę profesjonalistów, do których ewentualnie, jeżeli ktoś chce, odsyłamy. Natomiast my tutaj ograniczamy się do eliminacji pewnych złych nawyków żywieniowych i podpowiedzenia takich trików, co można zrobić, żeby już od jutra troszeczkę zdrowiej żyć. Bardzo tutaj duży problem jest chociażby z węglowodanami, natomiast jest to temat na dłużej, także nie będę się tutaj rozwodził.

 

Mateusz Jurcaba: Generalnie właśnie 95% trenerów personalnych, czy generalnie powiedzmy ludzi związanych z sportem mówi, że najważniejsze jest regularne jedzenie. Czy się chce przytyć, czy się chce schudnąć to jest regularne jedzenie. Regularne jedzenie, regularna praca, jedzenie rzeczy też w odpowiednim czasie dnia, czyli kiedy się je owoce, kiedy się je warzywa. Czy jeść mięso, czy nie jeść mięsa, to też jest teraz bardzo kontrowersyjne…

 

Jacek Dolny: Bardzo osobnicza sprawa.

 

Mateusz Jurcaba: Generalnie my taką zasadę wyznajemy, że dieta to jest coś, co mamy na co dzień, od urodzenia. To nie jest coś, co będzie trwało dwa miesiące, miesiąc, czy pół roku, tylko dieta jest cały czas. Co my jemy, co wprowadzamy do organizmu musi to być… powinno być kontrolowane, powinno być bardzo fajnie zbilansowane i w odpowiednich godzinach przyjęte, tak żeby nie było większej przerwy między jedzeniem. To są takie podstawowe rzeczy, które…

 

Katarzyna Michałowska: Ale powiedzieliście tutaj o tak zwanej regeneracji mięśni. Co kryje się pod tym pojęciem? Co to znaczy?

 

Jacek Dolny: Jeżeli chodzi o regenerację mięśni, bardzo ważne jest to, że, kiedy mięsień jest poddany wysiłkowi to w tym momencie męczy się, wytwarza się chociażby kwas mlekowy i w tym momencie, jeśli chodzi o odpowiednią reakcję, tutaj musimy go zabezpieczyć pod pewnymi względami z kilku kierunków. Pierwszy to jest właśnie regeneracja, odpowiedni sen, ponieważ chodzi na przykład w stosunku do mężczyzn, jak ktoś chce, żeby mięsień hipertroficznie się rozwijał, czyli rósł, to w tym momencie powinien go zabezpieczyć po względem pokarmu, pod względem wypoczynku. I dodatkowo też musimy pamiętać o tym, żeby mięsień prawidłowo się rozwijał, to nie możemy pracować jego częścią, a potem zapominać o jego rozciągnięciu, żeby zachował elastyczność. Także tych elementów na to składa się kilka.

Ja bym tylko chciał jeszcze wrócić do tych elementów, które… do tego poprzedniego pytania Tomka, tutaj bardzo ważnym elementem jest jeszcze stres. Musimy bardzo na to zwrócić uwagę, prócz odpowiedniego snu, żywienia, dodatkowo też tutaj bardzo ważne jest też, jak jesteśmy tutaj na stres narażeni w dzisiejszych czasach i jak radzimy sobie z tym. To jest bardzo ważne. Bo wiadomo, sytuacje stresowe będą się zdarzać, natomiast to, jak sobie radzimy to już jest inna kwestia.

Bardzo często też przychodzą ludzie, którzy są dodatkowo – prócz problemów z dolegliwościami narządów ruchu – bardzo mocno narażeni na jakieś czynniki stresowe, aczkolwiek nie potrafią sobie też z tym poradzić, bo na przykład stresuje ich to, że przyszli na przystanek autobusowy i autobus im odjechał i tu już w tym momencie jest poziom stresu wywindowany na taki poziom, że to nie jest dobre.

Także to radzenie sobie z stresem to też jest bardzo ważna sprawa. Szczególnie, że bardzo dużo jest w tej chwili badań, które dowodzą, że chociażby stres sprzyja chorobom nowotworowym.

 

Mateusz Jurcaba: Też dochodzimy do takiej sytuacji, że pacjent przychodzi na stół, ma położyć luźno rękę, luźno nogę, a ona jest w stałym napięciu. Nie można jej luźno podnieść, swobodnie, bo ona już jest zaktywowana, więc na przykład są takie sytuacje, że jest weekend, sobota wieczór, z żoną, mężem siadamy sobie przed telewizorem, winko, herbata, ciepły kocyk i siedzimy cali spięci. “Ale jestem zrelaksowany”, tak naprawdę nie jestem zrelaksowany, bo wszystko jest cały czas napięte i siedzimy sobie te kilka godzin w romantycznym wieczorze na wielkim napięciu. I niestety takie sytuacje są coraz, coraz częstsze.

 

Katarzyna Michałowska: No to znaczy, że trzeba się nauczyć wyluzowywać mięśnie, co nie jest wcale takie łatwe rozumiem?

 

Jacek Dolny: Nie jest łatwe. Jest to stan, którego też musimy się nauczyć. Tak jak napięcia, tak samo rozluźnienia. Musimy mieć tego świadomość.

 

Mateusz Jurcaba: Też często musimy mieć bodziec, kiedy on jest napięty, a kiedy jest rozluźniony. Czasami mieliśmy pacjentów, którzy na nasze pytanie, czy miał tak zwane zakwasy, odpowiadali “Nie, nigdy”. Więc ciężko od osoby, która nie trenuje, nie pracuje fizycznie oczekiwać tego, że może regulować tę pracę: siła, napięcie, rozluźnienie.

 

Tomasz Nadolny: Ale też trochę potwierdzacie to, że… mieliśmy jedną z poprzednich rozmów z panią dietetyk i ona mówiła o tym, jak ludzie bardzo się różnią i muszą poznać siebie, swoje potrzeby, swoje możliwości, co im szkodzi, co im nie szkodzi, że to wymaga jednak trochę czasu, testów i tak dalej. Właściwie dochodzimy do tego samego i też do tego, że ludzie są różni. Wy jesteście nawet różni, bo wiem, że jeden z was mówi, że tkanka mięśniowa łatwiej przychodzi, a drugi, że to tak nie bardzo. I tak jest też z… są takie różnice osobnicze, że jedni, jak to ty Kasia mówisz, mają więcej tłuszczu, a drudzy więcej mięśni, tak?

 

Jacek Dolny: Są, są ogólne tendencję. Ale to są tylko ogólne wskaźniki. Najważniejsze jest to, żeby podejść do siebie indywidualnie. Nie rezygnować z tych rzeczy, które czujemy, że nam sprzyjają.

 

Mateusz Jurcaba: Czuć swój organizm po prostu.

 

Jacek Dolny: Tak. 

Czasem oczywiście też z rozsądkiem to stosować. Ale czasem jest tak… chociażby przykład, że podchodzimy do lodówki, otwieramy, no jest pełna. Mamy na coś ochotę, ale na nic konkretnego, co jest w lodówce. W tym momencie idziemy do sklepu, patrzymy, mamy coś, co akurat mózg podpowiada nam, że chce to zjeść. W tym momencie to znaczy, że może tego potrzebować. Tak samo…

 

Tomasz Nadolny: Generalnie nasz mózg chyba lubi mieszankę tłuszczu, cukru i węglowodanów, więc…

 

Katarzyna Michałowska: Słodycze.

 

Tomasz Nadolny:… generalnie trzeba uważać z tym, co podpowiada.

 

Jacek Dolny: Dokładnie, trzeba uważać z tym, co podpowiada. Szczególnie, że węglowodany bardzo mocno wpływają na modulację naszego nastroju i to jak się czujemy. Dużo jest reklam w dzisiejszych czasach typu różnych powodów, dlaczego my jesteśmy wiecznie zmęczeni, wiecznie nie mamy czasu.

Ale też taki prozaiczny przykład tego dlaczego, to jest chociażby to, że jak przyjmiemy węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym to w tym momencie mamy wybuch insuliny do krwi, a co za tym idzie właśnie następuje ten efekt takiego kolokwialnie mówiąc zmulenia, czyli takiego spadku mocy po wcześniejszym takim wybuchu. Wahania nastroju też bardzo od tego zależą. Także…

 

Katarzyna Michałowska: A co z kawą? Czy kawa to jest dobra rzecz?

 

Tomasz Nadolny: Nie pytaj Kasia.

 

Jacek Dolny: Kawa…

 

Katarzyna Michałowska: Wiem, że nie za bardzo.

 

Jacek Dolny: Powiem tak, nie chcę tutaj, że tak powiem, siać fermentu w społeczeństwie…

 

Katarzyna Michałowska: Mów, jak jest.

 

Jacek Dolny:… natomiast reklamy typu, że kawa wypłukuje magnez no to nie do końca jest prawdziwa. Po części tak, wiadomo ta prawda w reklamach, w mediach jest nam dozowana w taki sposób, w jaki ktoś chce, żebyśmy to widzieli.

Tutaj jest tak samo. Jeżeli chodzi o tą kawę, akurat spożywanie jednej filiżanki kawy… nie znam dokładnie wartości i ilości, natomiast załóżmy, że to jest jedna filiżanka kawy, ona wypłukuje cztery gramy magnezu z naszego ciała. Natomiast nikt o tym nie mówi, że dostarcza nam siedmiu. Czyli bilans mamy plus trzy. Także to, że magnez jest potrzebny, bo pijemy dużo kawy, nie do końca jest prawdą. Skurcze mięśniowe – też bardzo skomplikowany temat – nie są spowodowane tylko i wyłącznie tym, że nie mamy magnezu i potasu. To jest takie mocne uproszczenie. 

Można zacząć od tego taką domową diagnostykę w sensie prób z magnezem, zobaczyć, czy będzie efekt. Natomiast, jeśli to nie przyniesie skutku, w tym momencie mamy wiele, wiele innych przyczyn, chociażby na przykład słabość mięśnia w pewnym kompleksie ruchowym. To bardzo często się zdarza.

 

Mateusz Jurcaba: Zawsze mówimy o jakiś normach, bo, jeśli ktoś pije siedem kaw dziennie i coś mu jest nie tak, to już jest też coś innego Czy ktoś ma sześćdziesiąt kilogramów, a ktoś sto dwadzieścia to też jest wszystko zależne. Bardzo często… na przykład ja kawy nie piję, ponieważ też się źle po niej czuję. Wypiję ćwierć kubka i potem pół dnia mam z głowy, bo się źle czuję. Więc kawy i nie piję i jakoś żyję, daję sobie radę.

 

Katarzyna Michałowska: Ja też bez kawy żyję.

 

Mateusz Jurcaba: Dokładnie, dokładnie.

 

Tomasz Nadolny: Słuchajcie, a jakbyście mieliście komuś, kto chce zmienić w swoim życiu kwestię aktywności fizycznej, co byście poradzili, żeby ta osoba… jak się do tego zabrać? Na pewno często spotykacie takie osoby jak ja, że na przykład dwadzieścia lat nic nie robiły. Od szkoły praktycznie… od ostatniej lekcji wuefu w liceum to żadnej aktywności fizycznej praktycznie. Jak one by miały do tego rozsądnie podejść mając trzydzieści lat, mając czterdzieści lat, żeby zacząć i nie zrobić sobie za chwilę krzywdy, żeby to zaczęło przynosić jakieś korzyści organizmowi, zdrowiu?

 

Mateusz Jurcaba: Każdy z nas lubi robić co innego w życiu. Jeden lubi koszykówkę, inny piłkę nożną, trzeci lubi jazdę konną. Też wydaje mi się, że trzeba zacząć od tych wzorców ruchowych, o których mówiliśmy na początku. Jak one będą dobre, będą sprawne, mięśnie i stawy będą razem funkcjonować, to możemy potem robić trening, bądź rehabilitację pod daną dyscyplinę sportową, która będzie mu się polepszać. Idziemy w aspekt ten, który pacjent od nas oczekuje. Chcemy jemu wyjść naprzeciw, jemu chcemy pomóc…

 

Tomasz Nadolny: A powiedz, bardzo popularną formą aktywności fizycznej jest teraz raz w tygodniu na tak zwaną salę na rżnięcie w gałę, czyli w piłkę…

 

Jacek Dolny: Haratanie.

 

Tomasz Nadolny: Haratanie w gałę i potem często widzę kolegów, którzy taką formę sportu uprawiają, widzę, że są mega wyżyci. ale na przykład po paru miesiącach z gipsem przychodzą do pracy albo z szyną. No, coś tu chyba nie gra.

 

Mateusz Jurcaba: Tu są dwa aspekty, bo aspekt psychologiczny to jest ta piłkarska liga mistrzów. Spotyka się dziesięciu panów z brzuszkiem i piłka to jest…

 

Tomasz Nadolny: Słyszę od razu, że oni są potencjalnymi pacjentami.

 

Mateusz Jurcaba: Dokładnie.

 

Jacek Dolny: To jest…

 

Mateusz Jurcaba: Ślizg, ślizg, kop, kop, siła, ramię i jazda jest cały czas. To jest taki duży problem.

 

Jacek Dolny: To jest tak zwany aspekt niedzielnego sportowca, czyli człowiek, który cały tydzień nic nie robi, potem nagle dorwie się do jakiś aktywności do totalnego wyniszczenia, czy to fizycznego, czy kontuzji. I wtedy on jest zaspokojony na cały tydzień.

 

Tomasz Nadolny: Czyli taka nauka tych podstaw, tego robienia porządnie tych przysiadów, skłonów, wymachów, szyję, żeby tam nie skrzypiało w stawach, rozgrzewka, rozciąganie po. To jest kwestia przeżycia.

 

Jacek Dolny: Raz: tak, a dwa: tu jest kwestia… wiadomo, że musimy się zabrać… jak w pracy na przykład. Jesteśmy w pracy, mamy jakieś nowe obowiązki i chodzimy na kursy i dopiero potem jesteśmy w stanie pewne nowe czynności wykonać.

Tak samo jest tutaj. Nie możemy podejść do tego na zasadzie “hura, huzia na Józia i jedziemy z koksem”. Nie, tutaj musimy też podejść do tego na zasadzie nauki, wszystko przygotować. Dobrze jest przed podjęciem aktywności, właśnie szczególnie tych ludzi, którzy by chcieli, skonsultować się chociażby z jakimś specjalistą. Czy to z dobrym trenerem, który na przykład potem, jeśli będą jakieś problemy z zdrowiem, odeśle do fizjoterapeuty. Czy do fizjoterapeuty, który potem, jeżeli klient będzie już wyprowadzony, zostanie mu podpowiedziane to, co ma i wtedy zacznie tą aktywność.

Trzeba pamiętać, że wszystko jest dla ludzi, ale wszystko z rozsądkiem. Tak jak Tomek powiedziałeś, już powiem nawet, że jest to wyższy poziom, jak już ktoś pamiętał o rozgrzewce, o rozciąganiu. Od samego początku dobrze jest kształtować te nawyki, natomiast bardzo ważne jest to, żeby też rozsądnie do tego podejść.

Tutaj problem też przychodzi, szczególnie wśród mężczyzn, kryzys wieku średniego, gdzie najgorsze połączenie… ja akurat miałem taki przykład w koszykówce. Trochę grałem, spotykaliśmy się w taką ekipą, gdzie była bardzo duża rozbieżność wiekowa, no i widać było, że no, panowie w wieku tego kryzysu średniego, żeby nie odstawać od młodzieży, no to tam dość ostro grali, jakby to był Super Bowl. No i potem to się kończyło różnie.

Także tutaj trzeba na to uważać. Wszystko dla ludzi, ale pamiętać trzeba, że wszystko trzeba przerobić od podstaw.

 

Mateusz Jurcaba: To jest tak samo jak casus narciarz czy biegacza. O czternastej mi się już w pracy nudzi, to wejdę na Facebooka, zacznij biegać. Idę do sklepu, kupuję świecące buty, obcisłe spodnie, koszulkę na ramiączkach, pojemnik na telefon, słuchawki. Godzina dwunasta, czerwiec, południe, lecę biegać.

Tak samo jest z różnymi piłkarzami. Idzie do sklepu sportowego, kupuje buty, getry, oczywiście jakąś modną koszulkę klubu sportowego i jazda na boisko. Najczęściej teraz na orliki, które teraz też, nomen omen, są gorsze niż zwykła trawa, bo są bardziej twarde.

 

Katarzyna Michałowska: Ja mam tutaj takie skojarzenie, bo właśnie jak o tym mówicie, zastanawiam się nad tym, czy to byłoby rozwiązanie dla takich ludzi, załóżmy dla pana w wieku średnim, żeby zachęcić go do codziennej gimnstyki. Bo to mi się kojarzy, załóżmy jak taki staruszek, który całe życie jest sprawny, to mi się kojarzy, że on wstaje rano, tam robi sobie jakąś herbatkę, no i zaczyna poranny rytuał ćwiczeń. Więc, nie wiem, czy to jest dobre przyzwyczajenie. Bo kiedyś tak się mówiło, że poranne ćwiczenia, wieczorne ćwiczenia, to tak jak obiad kolacja.

 

Jacek Dolny: Dokładnie, dobrze jest stworzyć odpowiednie rutyny. Aczkolwiek trzeba też pamiętać, że dla człowieka w wieku średnim problem jest taki, że ta rutyna często kończy się tym, że “A, ciągle to samo, mi się nie chce”…

 

Katarzyna Michałowska: Nudzi się. Rozumiem.

 

Jacek Dolny: Tak naprawdę każde ćwiczenie ma bardzo wiele alternatyw, które możemy zmieniać. Także rutyna jak najbardziej, zdrowa rutyna jak najbardziej, natomiast też tutaj musimy brać pod uwagę to, że trzeba to odpowiednio urozmaicać.

 

Katarzyna Michałowska: Poszukiwać.

 

Jacek Dolny: Dokładnie. Spotkaliśmy się z takim przypadkiem, pracowaliśmy tutaj też kilka razy z Szwedami. Oni na przykład już z szkoły podstawowej wynoszą pewne nawyki. Na przykład opowiadał nam człowiek, właśnie Szwed, który miał chyba siedemdziesiąt lat i tydzień przed przyjazdem do nas skończył grać w squasha trzy razy w tygodniu i w hokeja cztery razy w tygodniu. Tętno spoczynkowe miał na poziomie 45, więc bardzo wytrzymałościowe. To był dobrze wyćwiczony człowiek i on nam opowiadał, że jak jedzie w jakąś dłuższą trasę pociągiem czy innym środkiem lokomocji, gdzie jest taka możliwość, wychodzi między przedział po godzinie jazdy, chociażby po to, żeby się chwilę porozciągać, co u nas jest niespotykane.

Także te nawyki jak najbardziej dobrze jest od najmłodszych lat kultywować. Jeżeli są mądrze wprowadzone, to też niekoniecznie trzeba codziennie to robić. Aktywność fizyczna trzy razy w tygodniu dla przeciętnego człowieka, który nie chce być zawodowcem w zupełności wystarczy.

Musimy też pamiętać o tym, żeby się nie zajeżdżać. To jest bardzo ważne.

 

Katarzyna Michałowska: Żeby ta regeneracja mięśni…

 

Jacek Dolny: Dokładnie. Niektórzy ludzie startują z aktywnością i… Mam wielu znajomych, którzy po dwóch tygodniach wskakują na poziom typu sześć dni w tygodniu. To już jest przesada, prawda. Bardzo często kończy się to kontuzją.

 

Mateusz Jurcaba: Jeszcze a propos twojego pytania to bardzo często pacjenci przychodzą do nas z bólem, jak już mówiliśmy na początku, i jak już ten ból zniwelujemy, pacjenci tracą zapał do pracy. Ćwiczą, jeśli jest dyskomfort. Jeśli ćwiczeniami poprawimy zakres ruchu, problem już znika, to znaczy, że nie muszę już nic robić, bo to już działa.

Tak nie jest. Musimy to ciągle pielęgnować, ciągle to kultywować. Jak mamy dane ćwiczenia, zróbmy sobie to raz, dwa razy w tygodniu. Profilaktycznie popracować sobie z rollerem, czy z zestawem ćwiczeń, których zawsze się staramy pacjentów nauczyć, żeby to zrozumiał, żeby to nie były po prostu wklepane ćwiczenia do głowy, tylko żeby wiedział co robi, po co robi i dlaczego ma to robić. Dzięki temu on już może sobie z tym radzić. Powiedzmy, jak coś mnie zacznie boleć, jak już pomyśli o tym “Aha, mogę sobie zrobić to, to albo to, żeby to rozluźnić. Albo to, to i to, żeby to wzmocnić”. To jest bardzo fajne.

Ale często, jak już mówiliśmy, jest “Nie boli, ok dziękuję. Jestem zdrowy”.

 

Tomasz Nadolny: Jeden z mitów jest taki, że, po pierwsze, do biegania trzeba mieć zajebiste buty. A wydaje mi się, że, jak się biega, trzy, cztery kilometry to chyba to nie ma takiego znaczenia. Jak się już biega trzydzieści, pięćdziesiąt to rzeczywiście zaczyna mieć to duże znaczenie. Tam te podeszwy i tak dalej.

Tak samo chyba ćwiczenia też chyba nie wymagają zaraz siłowni. Wystarczy kawałek dywanu w pokoju i można przy odrobinie pomyślenia, jakie sobie zrobić ćwiczenia, można… Tak? Dobrze myślę?

 

Jacek Dolny: Dokładnie.

 

Tomasz Nadolny: Jest też taki mit, że “A, to nie mam na karnet na siłownię” albo coś tam to nie zacznę ćwiczyć.

 

Mateusz Jurcaba: Generalnie mamy trzy sprzęty do wzmacniania, możemy mieć dwie rzeczy do rozluźnienia i mamy w plecaku zmieści nam się cały system treningowy, więc to nie jest nawet drogie. Piłka tenisowa, czy kawałek rollera, czy nawet rura PCV, z której można roller zrobić. To też nie jest problem, jak ktoś lubi majsterkować.

 

Jacek Dolny: Najlepszym obciążeniem do ćwiczeń jest, tak naprawdę nosimy jest codziennie z sobą, to jest nasze ciało. Jeżeli nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z obciążeniem własnego ciała, to nie ma sensu zaczynać z obciążeniem zewnętrznym. Taka jest rada. Na początek dobrze by było to przyswoić. Czyli, tak jak Tomek powiedziałeś, wielu sprzętów, wielu, że tak powiem, dodatkowych rzeczy, nie trzeba.

Problem tylko tutaj jest jeden. W tym przypadku to jest to, że bardzo dużo ludzi nie jest w stanie w domu ćwiczyć. Z względu na to, że ta mobilizacja nie jest za duża. I to jest problem. Tutaj wychodzi naprzeciw chociażby na przykład, jeżeli już jesteśmy przygotowani na bieganie, czy na rower, w tym momencie możemy wyjść, zmienić otoczenie. W domu to…

 

Tomasz Nadolny: Siłownia na świeżym powietrzu.

 

Jacek Dolny: Tak, dokładnie, siłownie na świeżym powietrzu jak najbardziej są dobrym rozwiązaniem. Aczkolwiek też trzeba z rozwagą do tego podejść, bo niektóre przyrządy są takie, że ile razy nie przechodzimy obok takiej siłowni, zastanawiam się, kto to projektował, bo niektóre rzeczy nie są fajne z tych przyrządów.

 

Katarzyna Michałowska: To też ciekawe co mówisz.

Jedną z rzeczy, która też mnie zastanawia, to jest to, że niestety w Polsce… też wracamy do tego problemu, że nie wiem, czy wiecie, że WF na Akademii Medycznej nie jest już od kilku lat obowiązkowy, więc na przykład nasi przyszli lekarze w ogóle nie doceniają tego, że ten ruch fizyczny jest ważny. 

To jest jedna sprawa, ale druga sprawa jest taka, że… ty, Tomek, opowiadałeś o tym, że miałeś mądrego lekarza, który zachęcił cię do aktywności i tak samo…

 

Tomasz Nadolny: Powiedział wprost: po czterdziestce w ogóle nie ma opcji.

 

Katarzyna Michałowska: I to jest mega. Bardzo ciekawe.

Ciekawe, jak jest w Polsce, bo ja też mam takie doświadczenie moja siostra mieszka wiele lat w Niemczech i tam właśnie lekarze bardzo mocno mówią, że musisz człowieku coś robić, jak kończysz czterdziesty rok życia.

Czy to jest prawda, że tak jest, bo później już ten zanik mięśni następuje większy? Chciałam się tak upewnić, czy to jest dobry trend?

 

Jacek Dolny: Jeśli chodzi o to, jak najbardziej. Jest to trend, który w tej chwili bardzo się rozwija wśród lekarzy, co zresztą widać też po ludziach, którzy tu przychodzą, mówią. Mamy wielu lekarzy, którzy już też mają świadomość tego ruchu. Więc w jedną stronę to bardzo dobrze idzie.

A dwa, pokolenie młodych lekarzy, którzy do niedawna… no, ciężko było z dialogiem z nimi, teraz widać naprawdę pozytywne zmiany. Oni widzą potrzebę współpracy. Widzą potrzebę tego zespołu i tego, żeby dobrze pacjent wracał do zdrowia jest potrzeba współpracy. Czy to z fijoterapeutą, czy to z dietetykiem.

Także te zespoły takie to jest przyszłość w tej chwili. Także jak najbardziej.

A tutaj na przykładzie Tomka, jak była mowa, trafił na mądrego lekarza, który najprawdopodobniej – podejrzewam – sam był aktywny fizycznie, widział, jakie korzyści z tego czerpie i polecał to swoim pacjentom. Na pewno trafił na człowieka, któremu zależało na dobru pacjenta.

 

Tomasz Nadolny: Stracił klienta w ogóle, bo te wszystkie dolegliwości, z których on mnie leczył, ustąpiły, kiedy wprowadziłem dietę i ruch.

 

Mateusz Jurcaba: Choć mógł dać tabletkę na to, na tamto.

 

Jacek Dolny: System powinien tak działać.

 

Katarzyna Michałowska: Ja mam takie wrażenie, że Niemcy, wiecie, oni dobrze liczą, oni umieją liczyć, więc wysyłanie tych pacjentów, żeby ćwiczyli, że na recepcie napisali: ma pan pójść tam i tam, zacząć ćwiczyć…

 

Mateusz Jurcaba: Aczkolwiek też…

 

Tomasz Nadolny: No tak to jest dla gospodarki lepsze.

 

Katarzyna Michałowska: Tak, tak.

 

Mateusz Jurcaba:… pacjent stracony jest poniekąd, bo też Tomek poleci tego lekarza innym osobom. Tomek już nie przyjdzie, bo nie potrzebuje, ale Tomka znajomi, których ma wielu, pójdą do niego, bo tak to działa. I to w sumie jest najfajniejsze.

 

Jacek Dolny: Tak samo powinna działać rehabilitacja. Nie możemy się uzależniać od naszych fizjoterapeutów. Tylko powinniśmy jak najszybciej…

 

Katarzyna Michałowska: Usamodzielnić się.

 

Jacek Dolny: Dokładnie, usamodzielnić się i pewne rzeczy kultywować, ale nie – broń Boże –  uzależniać się i powiedzieć “Boże, będę musiał całe życie to ćwiczyć”. To jest błąd od samego początku.

 

Mateusz Jurcaba: My chcemy widzieć pacjentów przez jakiś czas, a potem spotykać na ulicy…

 

Jacek Dolny: Z uśmiechem, bez bólu.

 

Katarzyna Michałowska: Wyprostowanych, ładnie wyglądających.

 

Mateusz Jurcaba: Żeby ewentualnie przyjść za jakiś czas po jakąś pomoc…

 

Jacek Dolny: Czy kontrolę.

 

Mateusz Jurcaba:… aby przejść na wyższy poziom.

 

Jacek Dolny: Dokładnie. Bardzo często kończymy rehabilitację, czyli pewien proces. Pacjent ma przerwę, mówimy mu, żeby po jakimś czasie się zgłosił. Zgłasza się do nas z powrotem i to jest taka kontrola oraz takie podpowiedzenie, jak wejść na wyższy poziom, jak skomplikować pewne rzeczy.

 

Mateusz Jurcaba: To też jest fajne, sytuacja z rolowaniem właśnie. Mieliśmy małżeństwo, którzy się bardzo często rollowali. Mówili, że pracują cały czas z rollerem. I przychodzą na kontrolę po miesiącu czasu i mówią, że roller się zepsuł. Trzeba kupić nowy. I tak myślę, jak się zepsuł, nie ma szans. 

Po miesiącu czasu mieli powiedziane, żeby na dwa tygodnie odstawili ten roller i zobaczyli jeszcze raz. Przychodzą znowu po jakimś czasie i mówią: “A nie, on działa. Tylko ja już byłam na takim poziomie, że mnie nic nie bolało”.

Tkanki były już odpowiednio rozluźnione, że nie prowokowały bólu. Ale wtedy systematyka jest bardzo ważna, mimo że nie boli. To jest praca, którą musimy wykonywać cały czas.

 

Tomasz Nadolny: Czyli czasami robienie czegoś niezdrowego powoduje, że sobie przypominamy, jak to było.

Ale ponieważ będziemy zmierzali do końca, to skoro już komuś się rumakowanie zakończy i zaczyna boleć, czy już od dawna boli, co byście doradzili ludziom, którzy szukają dobrego fizjoterapeuty, czy dobrej porady? Jak mają to poszukać, poza tym, że mogą się na Facebooku zapytać, czy ktoś zna dobrego, po czym to poznać? Takich miejsc jak wasze jest niewiele, że łączą gabinet masażu, w którym jest stół z masażem oraz salę gimnastyczną. Wiem, że… znaczy ja naliczyłem w Trójmieście tylko dwa i to w Gdyni jest dużo młodsze od waszego. 

Ale powiedzcie, jak wybierać, gdzie iść, gdzie szukać? Bo pewnie ten sam problem będzie z dietetykiem. Jakoś trzeba znaleźć i zaufać komuś, komu nie wiemy, czy te kwalifikacje są wystarczające.

 

Jacek Dolny: Broń Boże nie sugerować się ilością certyfikatów na ścianie. Bardzo dużo w tym zawodzie jest osób, które mają całe ściany zarzucone certyfikatami, tylko nie bardzo potrafią wykorzystać tę wiedzę w praktyce. Tutaj bardzo pomocna jest na pewno poczta pantoflowa, czyli ocenimy specjalistę po efektach.

Natomiast z tym też trzeba dość ostrożnie. Opinie w internecie wiadomo, że tak naprawdę to jest tak mało szczelny system, że możemy sobie sami wśród znajomych poprosić, żeby powstawali opinie. Także tym też do końca nie ma co się sugerować.

Najlepiej jest zrobić taką kombinację tego wszystkiego. Czyli te wszystkie elementy, te wszystkie aspekty zebrać i dopiero wtedy jeżeli na przykład taki system trzech z czterech będzie pozytywną opinią dopiero pójść, zasugerować się i też pójść, spróbować. Bo to jest też ważne.

Oczywiście wystrzegać się ludzi typu ukraińskich szamanów, czy tajskich; dziwnych ludzi, którzy przyjeżdżają i leczą dotykiem. No bo to, tak naprawdę, bardzo często kończy się dramatami, czyli to, broń Boże, odrzucać.

W tej chwili jest bardzo dobry trend tak zwanego “evidence base medicine”, czyli medycyny opartej na faktach, na badaniach. No i też jest sprawdzić, czy certyfikaty na ścianie pokrywają się z tymi metodami, które w tej chwili na świecie są rozpoznawalne i są potwierdzone naukowo.

Także to pod wieloma aspektami należy sprawdzić, no bo wiadomo, że nie jest to pójście do sklepu po kilogram kartofli, tylko oddaję temu człowiekowi swoje ciało i wiadomo, że może się stać dużo różnych rzeczy. Szczególną ostrożnością tutaj należy się kierować w momencie, kiedy mamy problem z odcinkiem szyjnym, bo on jest bardzo podatny na wszelkiego rodzaju złe kierunki, nierozsądne działania. Także tutaj pod tym względem na to musimy bezwzględnie zwrócić uwagę.

 

Tomasz Nadolny: To nagranie robimy w niedzielę, bo wy macie taki tryb pracy, że właściwie pracujecie codziennie. Dużo macie pacjentów, dużo macie godzin zajętych. Sam tego doświadczam, jak szukam wolnych terminów. Ale też wiem, że mimo to wyjeżdżacie często na jakieś szkolenia, ciągle się dokształcacie. To chyba też jest cecha kogoś, kto ciągle… że szuka… Podnosicie sobie poprzeczkę sami, prawda?

 

Mateusz Jurcaba: To jest bardzo ważne, żeby się szkolić. Tylko to, co przed chwilą Jacek powiedział, że trzeba iść w danym kierunku, w którym chcemy iść,  wybierać te szkolenia, które nam coś dadzą w terapii pacjenta. Nie mam potrzeby robienia miliona szkoleń, żeby mieć tylko plakat na ścianie; tylko robię coś po to, żeby mi pomogło w mojej pracy. Wiem, czego może mi brakować, bo nikt z nas nie jest idealny. Każdemu czegoś, jakiś szczegółów brakuje, technicznie lub jeśli chodzi o samą wiedzę. Aczkolwiek musimy to wszystko mądrze, holistycznie podejść pod pacjentów, których mamy też bardzo często.

 

Jacek Dolny: To jest jak w każdej branży. Każdy, kto się dokształca, każdy, kto ma i chce mieć jak najbardziej aktualną wiedzę, jest rozpoznawalny, bo jest fachowcem w swojej branży.

A co za tym idzie, też potem efekty mówią same za siebie.

To też, jak Tomek wspomniałeś, szkolenia szkoleniami, ale też tak naprawdę w tym wolnym czasie – oczywiście o ile go mamy – często staramy się sięgać do badań naukowych i tutaj szczególnie bazujemy na anglojęzycznych opracowaniach, bo to jest wiedza najbardziej aktualna, a te trendy w fizjoterapii się cały czas zmieniają. Tak jak tutaj mówiliśmy, ta powięź dopiero od pięciu lat tak naprawdę jest dopiero odkrywana.

 

Mateusz Jurcaba: Generalnie jak wyszliśmy z uczelni byliśmy innymi ludźmi. Tak naprawdę nasza terapia zmieniła się. Może nie o 180 stopni, ale o 120. Są podstawy, które są i będą zawsze, aczkolwiek kierunki terapii są znacznie inne niż nas uczyli na samej uczelni.

Dużo metod powstało, dużo metod się rozwinęło, dużo innych technik musieliśmy się nauczyć właśnie przez szkolenia czy kursy, więc w tą stronę staramy się iść

 

Tomasz Nadolny: Są jeszcze jakieś takie źródła, które byście polecili ludziom, którzy chcą pogłębić wiedzę? Nie wiem, jakiś kanał na YouTubie albo jakaś książka, strona internetowa?

 

Mateusz Jurcaba: jest dobrą rzeczą.

 

Jacek Dolny: Użytkowo, dla sportowców jak najbardziej.

Może tak, jakiegoś uniwersalnego źródła nie ma. Nie będziemy tu podawać jakiś konkretnych przykładów, natomiast trzeba weryfikować mądrze te źródła. To jest podstawa, która powinna przyświetlać ludziom, którzy poszukują.

Bardzo ważne jest to, żeby zweryfikować źródło. Czyli nie, że zobaczyłem filmik na YouTubie, więc to musi być prawda. Bo w tej chwili można wiele rzeczy publikować na internecie.

Bardzo ważne jest to, żeby to miało podstawy jakieś, żebyśmy byli utwierdzeni, że to rzeczywiście nam pomoże.

I to jest tak naprawdę jedyne, co możemy zrobić, bo konkretów wielu nie ma. Sami się spotykamy z tym, że pewne rzeczy są bardzo fajnie opisane na jakiejś stronie, czy w filmiku. Natomiast to jest w trzeciej-czwartej minucie filmiku do piątej, a potem to już czasem takie głupoty mówią, że człowiek nie jest w stanie tego zweryfikować.

Także tutaj mądrze i konsekwentnie powinniśmy dążyć do tego, żeby to była sprawdzona wiedza.

 

Mateusz Jurcaba: Tak samo znajomi nas często łapią w przelocie: “A bo boli mnie kręgosłup. Co mam zrobić?”. Nie ma odpowiedzi, co mam zrobić. Najpierw musimy to zbadać, zobaczyć, włączyć dany mięsień. Każdy ma problemy z różnymi ćwiczeniami, więc wybieramy i to jest taki klucz, że musimy mieć czas, żeby to zbadać, zobaczyć.

Dopiero, jak dobrze zbadamy, tak dobrze będziemy leczyć.

 

Katarzyna Michałowska: Zadziwia mnie to zawsze, jak człowiek jest skomplikowaną istotą i taką indywidualną. To jest naprawdę fajne.

 

Tomasz Nadolny: Słuchajcie, dzięki wam, że pomimo tego, że macie naprawdę napięte grafiki, że znaleźliście czas.

Powiedzcie, gdzie można was znaleźć? Czyli w jaki sposób w razie czego, gdyby ktoś chciał do was dotrzeć przez internet, bądź stacjonarnie przyjść zadzwonić, to jak najlepiej was szukać? Pod jakim adresem?

 

Mateusz Jurcaba: Nasza firma FizjoGym mieści się na Żabiance gdańskiej, przy deptaku, dwie minuty od SKM-ki i na ulicy Subisława 27C.

A jeśli chodzi o stronę internetową, czy Facebooka to mamy bardzo dźwięczną nazwę FizjoGym na Facebooku czy na stronie internetowej.

 

Tomasz Nadolny: W komentarzach umieścimy linki.

O ile ja mogę praktycznie powiedzieć to do chłopaków się dzwoni. Oni oddzwaniają, jak mają wolną chwilę. Także, jakby ktoś próbował zadzwonić, najlepiej uzbroić się w cierpliwość.

 

Jacek Dolny: Oddzwonimy na pewno.

 

Mateusz Jurcaba: Ewentualnie dzwonić w godzinach 45 do 00, bo wtedy jest największa szansa. Aczkolwiek lepiej wysłać SMS-a z imieniem i nazwiskiem i proszę o kontakt. To da nam kolejną podkładkę, że możemy spokojnie oddzwonić i mieć to wszystko w bazie danych.

 

Tomasz Nadolny: I przez fanpage’a to stały, dobry sposób porozumiewania się.

 

Jacek Dolny: Staramy się, staramy się dokładnie działać przez Facebooka. To jest najpewniejsze źródło komunikacji. No i plus telefon zostawić. My oddzwonimy.

Dodatkowo też na Facebooku często – oczywiście jeśli znajdujemy czas, a ostatnio jest z tym ciężko – staramy się zamieszczać ciekawostki, jak można sobie samemu poradzić z pewnymi rzeczami, jak przygotować się do pewnych rzeczy. Ciekawostki też ostatnio z algorytmów, jak postępować przy ciężkich urazach. Także takie rzeczy można też wyczytać. To są fajne rzeczy, bo to się ciągle zmienia i to nie ma sensu, żeby każdy sobie szukał tego, bo nie każdy ma potrzebę znalezienia, szukania. Natomiast wybieramy takie najciekawsze, które się przydają w życiu codziennym.

 

Katarzyna Michałowska: Jacku i Mateuszu bardzo wam dziękujemy. Mamy nadzieję, że będziemy się rzadko z wami spotykać.

 

Jacek Dolny: My również dziękujemy.

 

Tomasz Nadolny: Dzięki

Scroll to top